czwartek, 16 lipca 2015

Part 6

Siedziałam dalej koło łóżka płacząc i zastanawiając się, co ja jej takiego zrobiła, aż nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi. Nawet mi się nie chciało patrzeć kto to. Byłam prawie pewna, że to mój tata. Bo moja mam nie wchodzi tu odkąd umarła moja siostra. Otarłam łzy i poczuła nagle dotyk na moim ramieniu. I głos przepełniony żalem, smutkiem i tęsknotą, który tak dawno nie słyszałam.
- Moje kochanie tak bardzo Cię przepraszam. Tak bardzo przepraszam, że tak długo obwiniałam Cię o śmierć siostry.- płakała cały czas. Nie mogła się uspokoić i z braku sił, upadła na podłogę na klęczkach. A mnie aż ścisnęło w żołądku. Nigdy nie widziałam mojej mamy w takim stanie. Inna by to miała w dupie, ale ja nie. Zwłaszcza, że wszystkich zraniła śmierć Beth. Tylko było to nie fair, że mnie o to wszystko obwiniała. 
- Mamo uspokój się.- nie mogłam na to patrzeć. Bolał mnie ten widok. 
- Nie mogę. Nie dość, że straciłam Beth to jeszcze straciłam Ciebie. Oskarżając Cie o coś czego nie zrobiłaś. Tak na prawdę to mogę obwiniać tylko siebie. Mogłam jej nie puszczać o tej porze. Jak ja mogłam do tego dopuścić, a później na Tobie się wyżywać. Tak bardzo Cię przepraszam. Twój tata o wszystkim mi opowiedział. Byłam tak głupia, tak zawistna, a to tylko przez moją głupotę i zaniedbanie Beth nie żyje. Mam nadzieję, że mi kochanie wybaczysz i będzie tak jak kiedyś, ale wiem, że pewnie od razu mi nie wybaczysz, bo za bardzo Cię skrzywdziłam, ale chcę po trochu, małymi kroczkami naprawić to co zepsułam i zdobyć na powrót Twoją miłość i zaufanie. Chcę znowu być Twoją mamą. Tak Cię przepraszam i to za dużo nie dają te słowa, bo za bardzo Cię skrzywdziłam, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży.- cieszyłam się, że w końcu nadszedł ten dzień, kiedy pogodzę się z moją mamą. Tak bardzo mi jej brakowało. Zapłakana, wtuliłam się w nią i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Za bardzo mi jej brakowało i nie mam zamiaru dalej trzymać urazy. Chcę żeby wszystko było, jak dawniej. 
Powiedziałam o wszystkim tacie i bardzo się ucieszył z takiego obrotu sprawy. 
Zeszłam do kuchni w celu zjedzenia coś lekkiego, bo zaczęło mi burczeć w brzuchu. Kiedy sobie przygotowywałam sałatkę z kurczaka, ktoś zadzwonił do drzwi, ale nie widziałam kto to był. Przez to, że smażyłam kurczaka za bardzo nie słyszałam, zwłaszcza, że byłam w innym pomieszczeniu. Zaczęłam kroić sałatę, pomidorki, wsypałam kukurydzę, wkroiłam cebulę i wrzuciłam kurczaka. Nawet sporo mi tego wyszło. Próbowałam podsłuchać kto to, ale tylko usłyszałam, jak mama z tatą mówią do niego, że ma iść na górę. Kto to mógł przyjść??
Wychodząc z kuchni z moim zapasem czyli moją sałatką i koktajlem z truskawek, poszłam na górę, chciałam się zapytać, kto przyszedł, ale nigdzie ich nie było. Nie wiem. Widocznie ktoś przyszedł do nich i gadają w swojej sypialni, bo może to coś ważnego i nie chcieli żebym im przeszkadzała. 
Otworzyłam drzwi i o mało nie dostałam zawału i nie zrzuciłam swojego podwieczorka. Na moim wiszącym krzesełku, kręcił się nikt inny jak Zayn Malik. Skąd on się tutaj wziął do jasnej cholery??!! I skąd wiedział, gdzie mieszkam?? To jakieś kpiny?? Położyłam moje jedzenie na biurku i od razu zapytałam się:
- Mogę wiedzieć, co Ty tu do kurwy nędzy robisz?? W moim domu i co najważniejsze w moim pokoju, na moim krześle??- byłam wkurzona. Za kogo on się miał?? Kto pozwolił mu się tu krzątać?? W ogóle jakim prawem do mnie przychodzi, skoro wyjaśniłam mu, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
- Po pierwsze, ja nie muszę się tłumaczyć, ale jeśli chcesz wiedzieć to moja odpowiedź brzmi "Bo Chciałem", a po drugie nie takim tonem, bo możesz tego pożałować.- jeszcze mi grozi w moim domu. 
- Po pierwsze, te groźby możesz sobie wsadzić wiesz gdzie.  Po drugie, nie boje się Ciebie. Po trzecie, grozić swoim kolegom, ogólnie znajomym, a nawet sobie i możesz je wdrążyć w życie, wtedy będzie o jednego debila mniej. Po czwarte, kazałam Ci się nie zbliżać do mnie, a zwłaszcza do mojego domu i rodziny. Po piąte, nie interesujesz mnie ani jako kolega, ani jako facet, ani nikt inny, jesteś po prostu dla mnie nikim. Po szóste spierdalaj stąd albo inaczej to załatwimy.- widząc po jego minie był tak wkurwiony, że aż się śmiał. Chociaż mi nie było do śmiechu, bo cała się trzęsłam z wkurzenia. Nikt mnie nigdy tak nie denerwował, nie irytował. 
- Powiem tak Kotku. Jesteś głupia, jeżeli myślisz, że dam Ci spokój. Jesteś moja czy tego chcesz czy nie. Nie uciekniesz ode mnie. Nawet gdybyś chciała. A ja jeżeli coś chce, nie odpuszczam zbyt łatwo, a tak właśnie jest w Twoim przypadku. 
- Nie interesuje mnie to. Masz stąd wyjść. Bo ja nie chcę Cię ani widzieć ani z Tobą rozmawiać ani mieć z Tobą coś wspólnego. Więc z łaski swojej idź już stąd.
- Oki. Wyjdę, ale nie na zawsze.- i wtedy wstał i szybko znalazł się koło mnie. Jego zapach przykuł moją uwagę, odurzył mnie. A to mi się nie podobało.- Skarbie, ja nigdy nie dam Ci spokoju. Zapamiętaj moje słowa i to.- na początku nie wiedziała o co mu chodzi, a on mnie pocałował. Ale to nie był byle jaki pocałunek. Po tym to aż mi się nogi ugięły. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Ale muszę się ogarnąć i powstrzymać to, bo ja nie mogę mieć z nim nic wspólnego. On nie jest dla mnie. Szybko odepchnęłam go i spoliczkowałam. 
- Nie waż się mnie więcej całować i dla Twojej wiadomości!! Nie zapamiętałam żadnego Twojego słowa,a tym bardziej nie zapamiętam tego pocałunku. Mogłeś się bardziej wysilić, bo szału na mnie on nie zrobił. Kiepsko całujesz Zayn, a teraz możesz wyjść. Ten tylko się zaśmiał wychodząc no i jeszcze musiał dać komentarz, bo by nie wytrzymał:
- Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, a mój pocałunek będzie tak namiętny, że wskoczysz mi do łóżka, bo będziesz chciała więcej.- wzięłam poduszkę i rzuciłam nią w niego. Ale oczywiście musiał mieć spryt i się zasłonił drzwiami. Kiedy poduszka spadła na ziemie, szybko otworzył drzwi dodał tylko:
- Do zobaczenia kochanie. Przygotuj się
- WYNOCHA!!!!- tak się wkurzyłam, że to normalnie wykrzyczałam. Jak on mnie wkurwiał, że to nie było możliwe. Z reguły jestem opanowana, a on po prostu to zburzył. Zburzył mój spokój. - Wyszedł i usłyszałam przez drzwi:
- Będziesz tak krzyczeć, ale moje imię, w moim łóżku,a miejsce nie ważne. 
Otworzyłam drzwi:
- Po moim trupie i w Twoich snach. Wynocha i nigdy mi się nie pokazuj na oczy.- i poszedł w diabły. Dlaczego to musiałam być ja?? Czemu to on się do mnie przyczepił?? Boże dopomóż, bo ja nie daje rady!!