czwartek, 21 kwietnia 2016

Part 7

* Oczami Tiff *
Obudziłam się kolo 6. Nie mogłam zasnąć, bo ciągle myślałam o Zaynie i jego pocałunku i o tym co do mnie powiedział. Czy on na prawdę myślał, że mnie zdobędzie? A może chce to zrobić siłą? Jezu!! Jak do tego mogło dojść?? Czy ja na prawdę jestem pasmem nieszczęść, które zrzucam na siebie? Bo nie umiem tego inaczej wytłumaczyć. Mogłam nie przychodzić na Louisa lekcję, to bym go nie spotkała i dałby mi spokój. A tak muszę się męczyć i martwić czy czasami jak wrócę ze szkoły nie będzie czekał na mnie w moim pokoju. Przejebane. I to dosłownie.
Wzięłam potrzebne rzeczy i poszłam z nimi do łazienki w celu wzięcia prysznica. I usłyszałam dźwięk mojegoTELEFONU, ale powiedziałam sobie, że sprawdę kto to, jak zrobię wszystkie potrzebne rzeczy w łazience. Już miałam wchodzić pod prysznic, ale zauważyłam, że nie wzięłam czystego ręcznika, bo wszystkie mama mi wzięła do prania i położyła do szafy. Więc golusieńka poszłam po niego. Wzięłam go i poszłam z powrotem do łazienki i znowu usłyszałam dźwięk wiadomości. Ciekawe kto się tak dobija. Nie zważając na to, poszłam się kąpać. 
Wyszłam z łazienki odnowiona i poszłam zobaczyć kto tak pilnie czegoś potrzebował. Zobaczyłam nieznany numer i dwie wiadomości od tego numeru. Pierwszy brzmiał: 
" Życzę miłego dnia w szkole, a wieczorem Cię gdzieś zabieram i amsz być wyszykowana tak, że zemdleje na Twój widok."
Twój ukochany Zayn xxxx
Co?? Chyba do reszty go popierdoliło, jak on myśli, że ja gdziekolwiek z nim wyjdę. Cwel. Ciekawe co napisał w drugim esemiesie, bo znając życie to od niego on jest.
" Wyobrażałem Cię nago, ale ten widok przeszedł moje najśmielsze oczekwiania. |Tym bardziej nie mogę się doczekać kiedy Cię zerżnę myszko" 
Po tym esemesie to mi się zrobiło słabo. Widział mnie nago?? Kiedy?? Jak?? Gdzie?? Kurwa musiał mnie podglądać, kiedy wychodziłam po ręcznik. Ja pierdole. Nawet we własnym pokoju nie możesz czuć się spokojnie, bo jakiś świr będzie Cię obserwował. Kiedy go spotkam to go załatwię.

czwartek, 16 lipca 2015

Part 6

Siedziałam dalej koło łóżka płacząc i zastanawiając się, co ja jej takiego zrobiła, aż nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi. Nawet mi się nie chciało patrzeć kto to. Byłam prawie pewna, że to mój tata. Bo moja mam nie wchodzi tu odkąd umarła moja siostra. Otarłam łzy i poczuła nagle dotyk na moim ramieniu. I głos przepełniony żalem, smutkiem i tęsknotą, który tak dawno nie słyszałam.
- Moje kochanie tak bardzo Cię przepraszam. Tak bardzo przepraszam, że tak długo obwiniałam Cię o śmierć siostry.- płakała cały czas. Nie mogła się uspokoić i z braku sił, upadła na podłogę na klęczkach. A mnie aż ścisnęło w żołądku. Nigdy nie widziałam mojej mamy w takim stanie. Inna by to miała w dupie, ale ja nie. Zwłaszcza, że wszystkich zraniła śmierć Beth. Tylko było to nie fair, że mnie o to wszystko obwiniała. 
- Mamo uspokój się.- nie mogłam na to patrzeć. Bolał mnie ten widok. 
- Nie mogę. Nie dość, że straciłam Beth to jeszcze straciłam Ciebie. Oskarżając Cie o coś czego nie zrobiłaś. Tak na prawdę to mogę obwiniać tylko siebie. Mogłam jej nie puszczać o tej porze. Jak ja mogłam do tego dopuścić, a później na Tobie się wyżywać. Tak bardzo Cię przepraszam. Twój tata o wszystkim mi opowiedział. Byłam tak głupia, tak zawistna, a to tylko przez moją głupotę i zaniedbanie Beth nie żyje. Mam nadzieję, że mi kochanie wybaczysz i będzie tak jak kiedyś, ale wiem, że pewnie od razu mi nie wybaczysz, bo za bardzo Cię skrzywdziłam, ale chcę po trochu, małymi kroczkami naprawić to co zepsułam i zdobyć na powrót Twoją miłość i zaufanie. Chcę znowu być Twoją mamą. Tak Cię przepraszam i to za dużo nie dają te słowa, bo za bardzo Cię skrzywdziłam, ale mam nadzieję, że wszystko się ułoży.- cieszyłam się, że w końcu nadszedł ten dzień, kiedy pogodzę się z moją mamą. Tak bardzo mi jej brakowało. Zapłakana, wtuliłam się w nią i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Za bardzo mi jej brakowało i nie mam zamiaru dalej trzymać urazy. Chcę żeby wszystko było, jak dawniej. 
Powiedziałam o wszystkim tacie i bardzo się ucieszył z takiego obrotu sprawy. 
Zeszłam do kuchni w celu zjedzenia coś lekkiego, bo zaczęło mi burczeć w brzuchu. Kiedy sobie przygotowywałam sałatkę z kurczaka, ktoś zadzwonił do drzwi, ale nie widziałam kto to był. Przez to, że smażyłam kurczaka za bardzo nie słyszałam, zwłaszcza, że byłam w innym pomieszczeniu. Zaczęłam kroić sałatę, pomidorki, wsypałam kukurydzę, wkroiłam cebulę i wrzuciłam kurczaka. Nawet sporo mi tego wyszło. Próbowałam podsłuchać kto to, ale tylko usłyszałam, jak mama z tatą mówią do niego, że ma iść na górę. Kto to mógł przyjść??
Wychodząc z kuchni z moim zapasem czyli moją sałatką i koktajlem z truskawek, poszłam na górę, chciałam się zapytać, kto przyszedł, ale nigdzie ich nie było. Nie wiem. Widocznie ktoś przyszedł do nich i gadają w swojej sypialni, bo może to coś ważnego i nie chcieli żebym im przeszkadzała. 
Otworzyłam drzwi i o mało nie dostałam zawału i nie zrzuciłam swojego podwieczorka. Na moim wiszącym krzesełku, kręcił się nikt inny jak Zayn Malik. Skąd on się tutaj wziął do jasnej cholery??!! I skąd wiedział, gdzie mieszkam?? To jakieś kpiny?? Położyłam moje jedzenie na biurku i od razu zapytałam się:
- Mogę wiedzieć, co Ty tu do kurwy nędzy robisz?? W moim domu i co najważniejsze w moim pokoju, na moim krześle??- byłam wkurzona. Za kogo on się miał?? Kto pozwolił mu się tu krzątać?? W ogóle jakim prawem do mnie przychodzi, skoro wyjaśniłam mu, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego.
- Po pierwsze, ja nie muszę się tłumaczyć, ale jeśli chcesz wiedzieć to moja odpowiedź brzmi "Bo Chciałem", a po drugie nie takim tonem, bo możesz tego pożałować.- jeszcze mi grozi w moim domu. 
- Po pierwsze, te groźby możesz sobie wsadzić wiesz gdzie.  Po drugie, nie boje się Ciebie. Po trzecie, grozić swoim kolegom, ogólnie znajomym, a nawet sobie i możesz je wdrążyć w życie, wtedy będzie o jednego debila mniej. Po czwarte, kazałam Ci się nie zbliżać do mnie, a zwłaszcza do mojego domu i rodziny. Po piąte, nie interesujesz mnie ani jako kolega, ani jako facet, ani nikt inny, jesteś po prostu dla mnie nikim. Po szóste spierdalaj stąd albo inaczej to załatwimy.- widząc po jego minie był tak wkurwiony, że aż się śmiał. Chociaż mi nie było do śmiechu, bo cała się trzęsłam z wkurzenia. Nikt mnie nigdy tak nie denerwował, nie irytował. 
- Powiem tak Kotku. Jesteś głupia, jeżeli myślisz, że dam Ci spokój. Jesteś moja czy tego chcesz czy nie. Nie uciekniesz ode mnie. Nawet gdybyś chciała. A ja jeżeli coś chce, nie odpuszczam zbyt łatwo, a tak właśnie jest w Twoim przypadku. 
- Nie interesuje mnie to. Masz stąd wyjść. Bo ja nie chcę Cię ani widzieć ani z Tobą rozmawiać ani mieć z Tobą coś wspólnego. Więc z łaski swojej idź już stąd.
- Oki. Wyjdę, ale nie na zawsze.- i wtedy wstał i szybko znalazł się koło mnie. Jego zapach przykuł moją uwagę, odurzył mnie. A to mi się nie podobało.- Skarbie, ja nigdy nie dam Ci spokoju. Zapamiętaj moje słowa i to.- na początku nie wiedziała o co mu chodzi, a on mnie pocałował. Ale to nie był byle jaki pocałunek. Po tym to aż mi się nogi ugięły. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Ale muszę się ogarnąć i powstrzymać to, bo ja nie mogę mieć z nim nic wspólnego. On nie jest dla mnie. Szybko odepchnęłam go i spoliczkowałam. 
- Nie waż się mnie więcej całować i dla Twojej wiadomości!! Nie zapamiętałam żadnego Twojego słowa,a tym bardziej nie zapamiętam tego pocałunku. Mogłeś się bardziej wysilić, bo szału na mnie on nie zrobił. Kiepsko całujesz Zayn, a teraz możesz wyjść. Ten tylko się zaśmiał wychodząc no i jeszcze musiał dać komentarz, bo by nie wytrzymał:
- Jeszcze nie raz Cię zaskoczę, a mój pocałunek będzie tak namiętny, że wskoczysz mi do łóżka, bo będziesz chciała więcej.- wzięłam poduszkę i rzuciłam nią w niego. Ale oczywiście musiał mieć spryt i się zasłonił drzwiami. Kiedy poduszka spadła na ziemie, szybko otworzył drzwi dodał tylko:
- Do zobaczenia kochanie. Przygotuj się
- WYNOCHA!!!!- tak się wkurzyłam, że to normalnie wykrzyczałam. Jak on mnie wkurwiał, że to nie było możliwe. Z reguły jestem opanowana, a on po prostu to zburzył. Zburzył mój spokój. - Wyszedł i usłyszałam przez drzwi:
- Będziesz tak krzyczeć, ale moje imię, w moim łóżku,a miejsce nie ważne. 
Otworzyłam drzwi:
- Po moim trupie i w Twoich snach. Wynocha i nigdy mi się nie pokazuj na oczy.- i poszedł w diabły. Dlaczego to musiałam być ja?? Czemu to on się do mnie przyczepił?? Boże dopomóż, bo ja nie daje rady!! 

wtorek, 23 czerwca 2015

Part 5

Byłam na prawdę smutna, że moja mama nienawidzi mnie za nic. Przecież to nie moja wina. Mogła jej nie wypuszczać, więc jak ma mnie zamiar obwiniać, to niech rzuci kamieniem jeżeli jest bez winy. Ryczałam jak pojebana. Powtarzałam sobie na okrągło, że to nie warto, że powinnam się podnieść i udowodnić wszystkim, że ja nie mam nic z tym wspólnego. Tylko mój tatuś wie, jaka była prawda. Tylko on mi wierzy i jest za mną i kocha mnie bezgranicznie. Czemu moja mama nie umie tego zaakceptować i zrozumieć. Czemu??
* Oczami rodziców *
Ojciec stał przy drzwiach swojej córki i nie mógł tego znieść, że jego najukochańsza córka cierpi przez swoją matkę, która przed tą tragedią nie widziała nikogo poza nią, a teraz uważa ją za intruza w tym domu. Co się z nią dzieje??
Nie rozumiał tego. Cały czas ją obwinia, ale sama nie jest lepsza. Spojrzał w stronę schodów, bo po nich wchodziła jego żona. Skruszona?? Ciekawe po czym. Przecież to przez nią ich jedyna córka cierpi. A ja nie umiem temu zaradzić, ale czas to zmienić, bo tak nie może się dziać do końca życia. To jest nie do przyjęcia, żeby dziecko przez tyle czasu cierpiało przez osobę, którą kocha nad życie. Wiem to, bo pomimo tego, że ma do niej żal jedna i druga siebie kochają, że straciłyby za siebie życie. Wiec trzeba coś zrobić i wszystko wyjaśnić, jeżeli się nie uda to trudno, ale mam nadzieję, że dojdzie jej to wszystko do głowy to co mam jej zamiar powiedzieć. 
- Widzisz co narobiłaś??!! Czy Ty widzisz kobieto co Ty w tym momencie robisz??!! Upadłaś na głowę?? Długo to znosiłem, ale dla dobra naszej córki muszę Ci wszystko wytłumaczyć, żeby w końcu do tego łba doszło. Już więcej nie będziesz tak traktować naszą jedyną córeczkę. Jeżeli jednak postawisz na swoim odejdziesz stąd w poskokach. Ja i moja córka chcemy mieć spokój. 
- to nie jest moja córka. Straciłam je kiedy umarła nasz najstarsza córka. I jeżeli mówisz serio okej wysłucham Cię, ale jeżeli mnie to nie przekona odejdę na zawsze.
- OK. To słuchaj uważnie. Beth w cale nie wyszła po prezent dla Tiff. 
- Przecież powiedziała mi co innego. Nie miała powodu by kłamać. 
- A jednak miała w tym jakiś cel. A skąd wiem, że nie poszła po prezent?? Pamiętasz jak poszliśmy razem bez Tiff do miasta?? Ty poszłaś po jakiś złoty naszyjnik dla niej, a ja z Beth poszliśmy po prezent dla niej. Kupiła jej najlepszy zestaw do makijażu. 
- Ale ona mi powiedziała, że to dla niej i, że dla Tiff nie ma jeszcze  prezentu, bo nie mogła nic znaleźć.
- Skłamała! Tiff też wiedziała, że to dla niej, bo o takich jej kiedyś mówiła. Wtedy w wieczorem poszła nie wiadomo gdzie. 
- Ale to nie możliwe! Nie mogła mnie okłamać! Słyszysz nie mogła!! 
- I teraz powiem Ci coś szczerze. Jeżeli chcesz kogoś obwiniać o śmierć Elizabeth to tylko siebie, bo ją wypuściłaś o tak później porze. Nie dręcz więcej Tiffany, bo ona nie jest niczemu winna. Nie wiem czy słyszałaś parę lat temu, kiedyś tak jak teraz płacze, płakała co noc, a mi się serce łamało na milion kawałków, bo nie wiedziałem jak mam jej pomóc. Co noc przez tyle miesięcy zanosiła się płaczem, bo własna matka obwiniała ją o straszną zbrodnię, której nie popełniła. Nawet troszkę się do tego nie przyczyniła. Nie dość, że jej karą było strata jedynej siostry, z którą była zżyta, to jeszcze zafundowałaś jej straszne katusze. Zastanów się nad swoim zachowaniem, nad sobą, a później podejmij decyzję.- i po tych słowach schował się za drzwiami ich sypialni. Ale nie zamknął ich do końca, bo chciał zobaczyć, co jego żona zrobi, jak postąpi, wobec ich jedynego dziecka. Widział tylko, jak jego ukochana zanosi się płaczem i ryczy, jak małe dziecko. Sama sobie tego piwa naważyła i teraz musi go wypić. Po paru minutach zauważył, że kobieta staję o własnych siłach i wchodzi do pokoju swojej córki. I teraz wszystko się okaże. Czy wybaczy sobie to, jak postąpiła ze swoim dzieckiem?? Czy pójdzie po rozum do głowy?? Czy teraz będzie błagać ją o wybaczenie?? Czy wręcz przeciwnie? Nie zrozumiała co jej mąż powiedział i teraz wygarnie jej co myśli o niej?? Że ma zniknąć z tego świata?? 
Co będzie w następnym rozdziale dowiecie się za tydzień moje kochane Miśki :***

czwartek, 18 czerwca 2015

Part 4

- Nic z tego nie rozumiem!! Możesz mi to wytłumaczyć?? Dlaczego mam się do niego nie zbliżać?? Czemu?? Proszę powiedz mi wszystko, co wiesz na jego temat.
- Oki. Tylko słuchaj uważnie, bo Ty masz talent do puszczania wszelakich informacji mimo uszu. 
- Dobrze. Będę słuchać uważnie prze Pana.
- Hahaha!! Bardzo śmieszne!! A teraz na poważnie mądralo. Rzeczywiście Zayn Malik jest dobrym, a nawet mega najlepszym prawnikiem, który ma zaledwie 24 lata i u stóp cały świat, ponieważ zdobył dużą sławę i pieniądze i to wie prawie każdy. Ale niewielu ludzi zna jego druga stronę medalu. 
- O czym Ty mówisz?? Jaką drugą stronę medalu?? Jest jakiś bandytą?
- No można tak powiedzieć. Ale bardziej szczegółowo?? Niewielu ludzi z jego branży, z jego środowiska wie, że jest również najlepszym i jednocześnie najgorszym wcieleniem zła. 
- Boże przerażasz mnie. On nie wygląda na takiego co by coś komuś zrobił. Nie rozumiem!!
- Fakt! Nie wygląda, ale taka jest prawda. Jest po prostu strasznie niebezpieczny. Jest szefem wszystkich szefów, jest szefem najgorszych na świecie mafii oraz gangów. Nie możesz się z nim zadawać. Nie możesz mieć z nim nic wspólnego, bo może się to dla Ciebie źle skończyć, a tego bym nie chciał. Wiesz, że jesteś dla mnie jak młodsza siostra i jakby coś się Tobie stało nie przeżył bym tego. Z nim nie ma żartów. Jeśli jakaś dziewczyna go nie zadowala w łóżku to ją zabija, bo jest mu już nie potrzebna. A dlaczego to robi?? Po pierwsze nikt nie może jej mieć dlatego je zabija, a po drugie może mieć każdą i zrobi z nią co tylko mu się żywnie podoba. 
- O boże!! Nie wiedziałam nic o tym.. Ja nawet nie wiedziałam, że istnieje taki prawnik, a co dopiero jakiś szef mafii. - nie wierzyłam własnym uszom. Przecież to jest skandaliczne. Jak on może się do mnie zbliżać, a jeszcze zagroził mi, że tak łatwo sobie nie odpuszcza. I co ja się znowu wkopałam. Ja chyba nigdy nie natrafię na kogoś porządnego. 
- Więc proszę Cię. Uważaj na siebie i nie daj się zwieźć. 
- Obiecuję. Nie martw się o mnie. Wszystko będzie dobrze. 
Przez tą dziwną rozmowę nawet nie wiedzieliśmy, kiedy znaleźliśmy się pod moim domem. Pożegnaliśmy się i podziękowałam mu za odprowadzenie i za to, że powiedział mi o Zayn'ie. Dobrze, że ten chuj nie wie, gdzie mieszkam i pewnie niedługo zejdzie mi z pola widzenia, bo ja nie mam zamiaru mieć z nim nic wspólnego. 
Weszłam do domu i wchodząc na górę zobaczyłam mamę, która coś robiła i jak zwykle patrzyła się na mnie, jakby mną gardziła. Nie wytrzymałam i musiałam to powiedzieć:
- Nawet nie wiesz jak bardzo mi smutno, że już mnie nie kochasz, że mną gardzisz. Wiesz dobrze, że to nie ja ją zabiłam, tylko jakiś łotr z pieprzonego gangu. Obiecuję Ci na własne życie, że go znajdę i zabiję własnymi rękoma, tego co nam zabrał Beth i tym samym udowodnię swoją niewinność, że tego feralnego dnia nie szła po mój prezent, bo już go miała kupionego. A wtedy obiecuję, że kiedy to się wyda, będziesz miała pewność, że straciłaś obie córki tak jak tego chciałaś. I możesz myśleć, że nas obie zabił.- widziałam, jak łzy lecą po jej smutnej twarzy. Widać po niej, że chciała mi coś powiedzieć, ale ja już nie chciałam nic słyszeć. W swoim pokoju rozpłakałam się na amen. Nie chciałam tak żyć. Chciałam tylko żeby moja mamusia mną nie gardziła już. Żeby było tak jak wcześniej. Każdej zasranej nocy pragnęłam, aby się do mnie przytuliła, pocałowała i mówiła: Kocham Cię Mój Aniołku! Ale nie... Wolała mnie obwiniać za jej śmierć i wolała mnie gnoić, jakbym to ja przyłożyła jej spluwę do skroni i pociągnęła za spust. Ale tego nie zrobiłam. A ona tego nie rozumie.

wtorek, 2 czerwca 2015

Part 3

- Co tu się dzieje?? Chyba zadałem pytanie!!- widać Zayn się wkurzył. Chciałam się odezwać, ale ten bydlak Tomlinson mnie wyprzedził.
- No Tiff chciała się zabawić, więc czemu miałbym nieskorzystać??- co za dupek. Byłam tak wściekła na jego słowa, że aż mi się słabo z tego wszystkiego zrobiło. Po raz kolejny chciałam dojść do słowa, ale tym razem Zayn się wypowiedział:
- Jakoś mi na to nie wygląda, żeby właśnie tego chciała. Wywnioskowałem z podartej bluzki i pobitej twarzy.- zbliżał się powoli do niego, a Tomlinson udawał twardziela, ale widać było po nim, że srał w majtasy.
- Starydaj spokój. Przecież to tylko małolernia dziwka, z reszta jak każda inna. Może i nie chciała, ale jakby tylko poczuła mojego kutasa w sobie od razu przyszła by jej ochota na ruchanie.- tym razem miarka się przebrała. Podeszłam do niego, a wręcz podbiegłam, bo chodem to nie można było nazwać i przyjebałam mu z całej siły w zakłamany i prostacki pysk, a że było mi mało, jak i jemu, kopnęłam go w samo krocze i wybiegłam z sali cała zapłakana. W tych czasach żaden facet nie traktuje serio dziewczyn ani nie ma do nich szacunku. Myślą, że wszystkie to kurwy i chcą tylko jednego. Często myslę, że faceci traktują nas jak kondomy. Raz uzyty nie nadaje się już do ponownego użytku, bo jest do niczego. Po stosunku wylądowuje w koszu na śmieci.
- Tiff!! Poczekaj!!- nie chciało mi się zatrzymywać. Miałam to gdzieś. Chciałam tylko być jak najdalej od tych wszystkich ludzi. Zwłaszcza od Lou i jego przyjaciela Zayna. Nie znałam go i jakoś po tym incydencie nie miałam zamiaru go poznawać. Może i uratował mnie przed zgwałceniem, ale to nie znaczy, że teraz ma prawo do wszystkiego związanego ze mną.
- Tiff!!! Stój!!- boże jaki on natrętny. Czego on chce do jasnej cholery??! Czy on nie może mnie zostawić w świętym spokoju?? Mam dość wszystkiego. Chcę iść do domu i odpocząć. Wypłakać się. Cokolwiek, żeby mi chociaż trochę przeszło.
- Czego?? To, że mi pomogłeś to nic nie znaczy.- a niech będzie. Nie będę miła, bo to nic nie daje.- Chociaż tak na prawdę nic nie zrobiłeś. Więc nawet nie mam za co Ci dziękować. Nie znam Ciebie i nie zamierzam poznawać. Więc z łaski swojej odpuść i daj mi święty spokój. Bo mam dość na dzisiaj.
- Tiff. Ale ja chcę Cię poznać.
- No to masz pecha. Nie chcę mieć ani Lou ani z Tobą nic wspólnego. Skąd mam wiedzieć, że nie jesteście po tych samych pieniądzach?? Bo na to wygląda, że tak. Jemu się nie udało to czemu Tobie miało by się nie udać prawda??- i wyszłam z budynku, ale ledwie co zeszłam z jednego schodka, kiedy poczułam, ze ktoś mnie łapie w pasie, unosze się nad ziemią i zostaję przyciśnięta do muru tej zapchlonej budy.
- Troszkę kochanie przeginasz!! Pamiętaj, że ja nigdy nie odpuszczam, ani nie daję świętego spokoju, jeżeli ktoś bardzo, ale to bardzo mnie intryguje, a Ty masz takie szczęście, że to Ty jesteś taką osobą. Wpadłaś mi w oko i nie wyjdziesz z niego za szybko. Nie odpuszczam tak łatwo więc się przygotuj.
- Oki. Słyszałam, że jesteś bardzo dobry prokuratorem pomimo swojego młodego wieku tak?
- No tak. Zarabiam dużo kasy, jeżeli o to Ci chodzi.
- Nie frajerze. Nie o to mi chodzi. Tylko o to, że poza pieniądzami i dobrą sławą, masz pusto w głowie. Bo chyba w swoich książeczkach, nie przejrzałeś wszystkiego. Bo widzisz... Groźby i zastraszanie osób jest karane. Mam nadzieję, że wlazło Ci to do pustego łba i dasz mi od tej pory dożywotnie wytchnienie.- odepchnęłam go i poszłam w swoją stronę, a ten przygłup tylko zacieszał. Ale ten kretyn ma zajebisty uśmiech.
I co z tego?? Jak to jakiś pomyleniec?? Czemu to ja zawsze muszę natrafiać na takich debili??
- Hej Piękna!!
- O hej!! Chcesz mnie może odprowadzić??
- Z miłą chęcią.- Matt jest moim najlepszym przyjacielem. Znaczy się od dziecka i to on też w wielkiej mierze wyprowadził mnie z depresji. Jestem mu za to wdzięczna.
- To opowiadaj jak w szkole. Coś ciekawego się działo??- jest ode mnie o rok starszy, więc wiecie. Nie chodzimy razem na zajęcia, ale to nam nie przeszkadza w trzymaniu sie razem.
- Nie nic ciekawego.- pierwszy raz zataję przed nim coś ważnego, ale nie chcę żeby się dowiedział, bo wiem jaki Matt jest. I boję się, że coś zrobi, a nie chcę żeby go za to wyrzucili ze szkoły. I to przeze mnie. Więc wolę trzymać buzię na kłodkę.- Tomlinson zaprosił na lekcję znanego prawnika, pewnie u Ciebie też był. Zayn Malik. Strasznie się na mnie ślini.- zapomniałam wam powiedzieć, że Matt studiuje prawo, więc zapewne będzie rywalizował z Malikiem w kolejnych latach xD
- Co?? Nie zbliżaj się do niego!! Ani Ty nie pozwól aby on się do Ciebie zbliył!!!- ale dlaczego?? Muszę jak najszybciej się o nim dowiedzieć wszelakich informacji. I tym informatorem będzie właśnie mój przyjaciel Matt.

środa, 13 maja 2015

Part 2

Byłam dopiero na pierwszym roku studiów i szło mi całkiem nieźle. Chyba od dziecka miałam do tego smykałkę. No, ale zainspirowała mnie śmierć mojej siostry w niewyjaśnionych okolicznościach i to, że chcę udowodnić mojej mamie, że nie jestem winna śmierci mojej ukochanej siostry. Siedziałam już w ławce, bo był dzwonek na lekcję. Przyszedł już nasz przystojny nauczyciel Louis. Tak to jest kurwa materiał na męża. Boże!! Co ja bredzę??!! Jest przystojny, ale chyba na ustatkowanego mężczyznę się nie nadaje. Gdyby mógł to by bzykał wszystko co się rusza, a jakby już nie było co, to by się skusił na rzeczy martwe. Co zrobisz?? No nic. Taki typ.
Rozłożył wszystkie potrzebne rzeczy, no i oczywiście przeleciał swoim seksownym wzrokiem po całej klasie( czyt. dziewczyny ) i skończywszy na mnie. Czemu?? A temu, że jako jedyna z całej klasy, albo lepiej - z całej szkoły, nie wskoczyłam mu jeszcze do łóżka. Czemu jeszcze?? Bo to on tak twierdzi. Przyjdzie taki czas, że będziesz błagać o to, aby mnie przeleciał. Ale chyba może sobie tylko o tym pomarzyć. No coż. Nie tak łatwo mnie tam zagonić. Zwłaszcza do łóżka nauczyciela. Aż tak to mnie nie pojebało. Jest mega przystojny, ale nie w moim typie. Ja lubię ciemnych, wysokich, z ciemnymi włosami, jak i oczami i z pięknym, nieziemskim uśmiechem. No i żeby był trochę niebezpieczny, bo tacy mnie kręcą. Nie lubię nudy w swoim życiu, więc preferuję taki typ faceta, przy którym w ogóle bym się nie nudziła i ciągle miałabym jakiekolwiek atrakcje. Nawet niech będą te niebezpieczne. No, ale zawsze coś. A Lou?? Lou jest po prostu słodki, więc nic z tych rzeczy, żebym z nim coś kręciła. Nie ma mowy. Całe szczęście przestał się lampić i zaczął czytać obecność.
- Anderson??- Jestem. - Bird??- Obecna. - Duff?? - Obecna jak zawsze profesorze. - żeby się czasami nie osrała z podniecenia i wrażenia jego osobą. Albo już ma mokre gacie od tego wszystkiego. Pewnie zauważyliście, że jej nie lubię. Jest po prostu największą szmatą, lafiryndą na całej kuli ziemskiej. Nie dość, że wybzykała wszystkich nauczycieli płci męskiej, chłopaków z naszej szkoły, jak i nie z całego miasteczka, to jeszcze było jej chyba za mało, wzięła się za dziewczyny. Biseksualna kurwa. Chyba już mnie rozumiecie prawda skąd ta niechęć do tego kurwiszona??
- Tiffany Black??- nawet nie usłyszałam swojego nazwiska, bo zawsze udaje, że mnie niechcący ominął i zawsze mówi je na sam przeklęty koniec.
- Tiffany Black?? - Jestem. Nie widać??
- Widać, ale nie słychać.
- Peszek. Uszy się myje a nie trzepie między damskie uda.- zaczęło się buczenie i wiwaty w klasie. No to Ci pocisnęłam dziadku.
- Przeginasz pałę.
- Ty tak uważasz.
- Widzę, że znowu jesteś, gdzieś daleko i nie uważasz nawet przy czytaniu obecności.
- A ja widzę, że znowu pan ominął moje nazwisko.
- Nie bądź pyskata, bo zostaniesz po lekcjach i wtedy nauczę Cię szacunku do starszych i do nauczycieli.
- A Ty nie bądź analfabetą, bo jednak skończyłeś studia, bo w porównaniu do Ciebie znam alfabet doskonale, ale niemogę powiedzieć tego o Tobie, bo nie wiesz chyba najprostrzej rzeczy, że literka B jest zaraz po literce A, a nie po Z. To nawet dzieci z podstawówki wiedzą.
- Dość tego!! Zostajesz po lekcjach. Ciesz się, że nie dostaniesz uwagi i nie pójdziesz do dyrektora.
- O kurwa! Ale jesteś dobroduszny! Nie myślałeś o tym, aby iść pomagać ludziom, zwierzętom albo coś ofiarowywać?? Nadawałbyś się doskoanle do zwierząt.
- Nie będę z Tobą teraz dyskutował. Poogadamy po lekcjach. A i nie jesteśmy na Ty Tiffany.
- Ok. Zgadzam się z Panem, panie Tomlinson. Ale to działą w dwie strony. Ja również nie życzę sobie, aby pan mówił mi na Ty. Proszę zerknąć do dziennika. Jestem dla pana, panią Tiffany, a dla nauczycieli panienka Black.- tak to się robi. Przystojny i wkurwiający. Trzeba mu utrzeć ten kulfon.
Po naszej skończonej kłótni, co oczywiście dla mnie skończyło się oklaskami zaczęliśmy lekcje.
- Dobrze. Chciałbym przedstawić wam mojego najlepszego przyjaciela, który z zawodu jest prawnikiem. Niedawno skończył studia, a już jest najlepszym dwudziesto-czteroletnim prawnikiem. Opowie wam trochę o tym i mam nadzieję, że go wysłuchacie i będziecie dla niego mili.- No to pewnie jakiś nerd. Prawnikiem?? No kurwa!! Serio??!! Jak Tomlinson jest przystojny, to ja nie chcę wiedzieć, jak on wygląda. Zapewne stąd wyjdę i nie wrócę. Spakowałam swoje rzeczy do torby, bo cały ten wykład będzie nudny, a ja nie mam zamiaru marnować swojego drogocennego czasu na jakieś wypociny, które mnie kompletnie nie interesują. A nic więcej nie mogę dostać za ucieczkę z lekcji. Najwyżej drugą godzinę z chujem przystojniakiem.
- Dzień dobry wszystkim. Mam na imię Zayn Malik.- Jak na nerda ma zajebiście seksowny głos. Nawet mogłabym powiedzieć, że brzmi trochę tajemniczo i niebezpiecznie. Podniosłam mój ołówek, który spadł mi na podłogę, bo nie zauważyłam, że mam odpięty piórnik. Zobaczywszy go przez stolik, bo akurat stanął na przeciwko mojej ławki, z zachwytu, jebłam się w łeb.
- Ałć!! Kurwa!!- zaczęłam masować swoje obolałe miejsce. Aż z tego wszystkiego, z tego całego bólu, zaswędziało mnie. Boże jak boli.
- Nic Ci nie jest?? - O Chryste!! Jego oczy są po prostu zniewalające. Kurwa. On nie może być aż tak perfekcyjno- idealny z wielką nutą seksu i niebezpiecznego łotra. Przecież to jest mój typ strzelony w dziesiątkę, a nawet w setkę. Czy w dzisiejszych czasach tak wyglądają prawnicy?? Bo ten tu BadBoy chyba jest jakimś odmieńcem, kolesiem nie z tej planety.
- Tak!! Wszystko ok. Trochę boli, ale zaraz przejdzie. W końcu to tylko ból. Kiedyś przeminie.
- Możliwe, że masz rację.- i puścił mi oczko. Więc są dwie możliwości. Albo wpadłam mu w oko albo kurwa bardziej prawdopodobna opcja, przewidziało mi się.
Jego wykład prawie już się skończył i ku mojemu zdziwieniu był całkiem ciekawy, kiedy już skończyłam się na niego gapić i zaczęłam słuchać, to co miał nam do przekazania. Jak też zauważyłam Duffix już się na niego ślinił.
Już miałam wychodzić z klasy, bo miałam w dupie jego dodatkową godzinę karną, zacepił mnie:
- A Ty dokąd Tiff??!
- Dla Ciebie panienka Black!! Do domu a gdzie idioto??!!
- Chyba Cię posrało kochanie jak będę tak do Ciebie mówił.
- Ciebie też posrało, jak myślisz, że zostanę tutaj z Tobą godzinę i będę mówiła Ci na per pan!!
Tomlinson zagrodził mi drogę i nie mogłam wyjść z klasy. Co za palant!! Teraz pewnie przez pół dnia będę się z nim szarpać i wyzywać. Co mi kurwa przyszło do jasnej cholery!! Mam lepsze rzeczy do roboty.
- Przesuń się Tomlinson zanim stracę cierpliwość!!
- Przesunę się, jak Cię tylko przelecę. No chyba, że mi się spodoba, więc będzie więcej takich schadzek.
- No chyba coś Ci się pojebało w tej pustej bani!! Chyba za dużo kryminałów albo jakiś tandetnych pornusów się naoglądałeś!! Przesuń się i przestań mnie wkurwiać.
- Ani mi się śni!! - złapał mnie w pół i rzucił na biurko. Przycisnął mnie całym swoim cielskiem. Kurwa na takiego chuderlaka ma za dużo siły.
- Puszczaj mnie kretynie, bo zacznę krzyczeć, a wtedy wylecisz z roboty!!
- Nie będziesz krzyczeć, bo Ci na to nie pozwolę. No chyba, że moje imię. Zaufaj mi Tiff!! - i zatkał mi usta dłonią. Nie mogłam nic powiedzieć, krzyknąć. Dosłownie nic. I co teraz?? Zostanę zgwałcona w wieku 18- stu lat, w szkole, na szkolnym biurku przez nauczyciela?? Nie ma co!! Zapowiada się zajebiście!!
Zaczął mnie obmacywać, ściągać bluzkę, a we mnie coś się zagotowało. Tylko nie z podniecenia tylko z wkurwienia. Ugryzłam go w rękę. Syknął tylko z bólu i przypieprzył mi w twarz. Zapiekło, jak cholera. Ale się nie poddawałam. Kopnęłam go z całej siły kolanem w jaja. Od razu się zgiął. Szybko ubrałam na siebie bluzkę, która była trochę podarta i wstałąm z biurka. W między czasie poczułam metaliczny posmak w buzi. Krew. No to super! Już chciałam otworzyć drzwi, kiedy ktoś był szybszy ode mnie i oczywiście na niego wpadłam.
- Co tu się dzieję??!! - I co teraz?? Komu z nas uwierzy?? I czy komuś powie o tym całym zajściu??

środa, 6 maja 2015

Part 1

4 lata wcześniej
- Mamo niedługo wrócę. Muszę coś załatwić!!!
- Ale o tej porze?? Przecież już jest 22...
- Wiem mamuś, ale to coś pilnego i nie mogę dłużej zwlekać... A zapomniałam wcześniej to zrobić. A chcę zrobić prezent Tiffany. Bo przecież jutro ma urodziny.
- No dobrze. Ale proszę Cię uważaj na siebie, bo wiesz jak jest niebezpiecznie teraz na ulicy o tak późnej porze.
- Tak wiem mamuś. Wrócę za parę minut. Nie martw się. Kocham Cię
- Ja Ciebie też Elizabeth.
4 lata później
Widziałam wszystko z ukrycia i wszystko słyszałam. Całą ich rozmowę. I kto by pomyślał, że ostatnią?? No właśnie nikt. A miałam się przedstawić. Jestem Tiffany Black. Mam 18 lat i uczęszczam na studiach dektywistycznych. Dlaczego takie?? Bo bardzo mnie to kręci od kiedy moja siostra zginęła. Tak. Ta rozmowa była ostatnią rozmową z mama i ostatni raz widziałam ją tego feralnego wieczoru, kiedy podsłuchiwałam ich rozmowę. Ale do rzeczy. Poszłam na taki kierunek z jednego ważnego powodu. Moja siostra zginęła z rąk jakiegoś nieznanego gangu, który jak uważa policja jest nie do złapania. Bullshit. Pewnie srają w majty kiedy tylko o tym zasranym gangu wspomną. A ja obiecałam mojej siostrze, że pomszczę jej śmierć. Choćby nie wiem, co miało się wydarzyć. Moja rodzina?? Od tamtego dnia wszystko się zmieniło. Mój tata jeszcze ze mną rozmawia, wspiera mnie, bo śmierć mojej siostry bardzo mnie dotknęła. Byłam bardzo z nią zżyta i nie mogłam się z tym pogodzić. Wpadłam w depresję i tylko tata mi pomógł się z tego podnieść. A mama?? Kiedyś była dla mnie oparciem,a po tym dniu?? Przestała się do mnie odzywać. Przestała mi mówić "Kocham Cię mój aniołku". Dlaczego?? Nie wiem. Nigdy nie chciała mi powiedzieć. Kiedy się jej pytałam zalana łzami, bo było mi z tego powodu bardzo przykro, bo bardzo jej wtedy potrzebowałam. Ona tylko powiedziała " Powinanś o tym wiedzieć idiotko. Pamiętaj już nie mam córki. Jesteś teraz tylko utrapieniem dla mnie. Gdyby nie Twój ojciec wypieprzyłam bym Cię na zbity pysk!!" Czy tak odzywają się matki do córki i na dodatek 14 letniej??? Nie sądzę. Ale jakoś się z tym pogodziłam. W końcu nie miałam innego wyjścia. Ale domyślam się dlaczego mnie nienawidzi. I zapewne obwinia mnie też o śmierć Beth. W końcu jej wymówką było to, że idzie dla mnie po prezent, a tak na prwadę to kłamała. Skąd to wiem?? Stąd, że jako dziecko byłam bardzo ciekawska. Nikt przede mną nic nie ukrył. I wtedy Beth też nie potrafiła i szybko znalazłam mój prezent. Nie wiem po co poszła o tak późnej porze i w jakiej sprawie, ale się tego dowiem i udowodnie mojej mamie, że ja nie jestem niczemu winna i niesprawiedliwie wobec mnie postąpiła. Odnajdę przyczynę i tego gnoja, który odebrał życie mojej kochanej siostry. Obiecuję to na moje życie.
**********************************************************************************
No to mamy pierwszy rozdział mojego nowego opowiadania. Nie wiem jak często będę dodawać tutaj rozdziały, bo chcę dokończyć moją opowieść, a nie chcę go zaniedbywać, a i tak dodaję je tak często, że aż głowa boli. Więc mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i, że spodoba Wam się moja kolejna opowieść. No to pa miśki :***
**********************************************************************************